Tulum – miasto kontrastów

Chyba wszyscy słyszeli o Tulum! Kiedyś mała wioska otoczona dżunglą, dziś kolebka stylu boho rozsławiona przez największych Influencerów. Jedni je kochają inni omijają szerokim łukiem. To zdecydowanie najbardziej kontrowersyjne miejsce na Riwierze Maja pełne kontrastów i sprzeczności. Wybierając się do Tulum warto uświadomić sobie, że za ładnymi obrazkami z Instagrama, kryje się też poniekąd dramat lokalnych mieszkańców.

Jeszcze kilka lat temu spokojne miasteczko nad Morzem Karaibskim a dziś jeden z najprężniej rozwijających się ośrodków turystycznych na świecie. O Tulum zrobiło się bardzo głośno całkiem niedawno, za sprawą Instagrama i influencerów spędzających tam swoje wakacje.

Krótka historia Tulum

Niewielka wioska rybacka Pueblo Tulum po ostatnich badaniach archeologicznych w latach 70. prowadzonych przez amerykańskiego archeologa Arthura G. Millera zaczęła zyskiwać popularność. Efektem tego był wzrost liczby ludności. W latach 90. na skutek migracji było to najszybciej zaludniające się miejsce w Meksyku, co sprawiło, że w 2008 roku utworzono nową gminę w stanie Quintana Roo, a wieś zyskała prawa miejskie. Od tego momentu w Tulum stopniowo zaczęły pojawiać się nowe osiedla mieszkaniowe, kwatery wakacyjne, małe hotele i schroniska, a także restauracje i bary. Ponadto otworzono wypożyczalnie rowerów, siłownie, lokalne biura podróży, banki, bankomaty itp.

Każde nowe miejsce wiązało się z wycinką dżungli otaczającej miasto, ale nie tylko. Lokalni mieszkańcy byli wysiedlani na inne tereny, bo w miejscu ich zamieszkania “trzeba” postawić kolejny fancy hotel. Rodziło to nienawiść lokalsów do turystów.

Na początku napisałam, że Tulum to miasto kontrastów i widać to gołym okiem. Z jednej strony przepiękne (i przerażająco drogie) boho hotele, a z drugiej slumsy i bieda. Turyści są tu traktowani jak skarbonka i nie ma się co dziwić, bo skoro są w stanie wydać kilka/kilkanaście tysięcy za noc(!) to na swoich kontach muszą mieć o wiele więcej. Są miejsca w Tulum, do których się po prostu nie chodzi, by nie kusić losu. 

Tylko czy każdy sobie zdaje z tego sprawę, jeśli ocenia Tulum tylko przez pryzmat idealnych, instagramowych zdjęć? Może warto o każdym odwiedzanym przez nas miejscu dowiedzieć się czegoś więcej?

Podział Tulum

Obecne Tulum możemy podzielić na trzy części:

  1. Zona Hotelera – to tak naprawdę pas hoteli, położony dwa kilometry od centrum Tulum. Większość z nich jest zbudowana w tradycyjnym stylu Majów z dachami pokrytymi strzechą, choć jest też kilka hoteli z wyższej półki. Poza hotelami są tu także restauracje, które zyskały duże uznanie w międzynarodowej prasie. Jeśli wydaje Wam się, że wszystko to znajduje się w przepięknej scenerii, wzdłuż karaibskich plaż to… macie rację, tylko, że te plaże są dla gości hotelowych i z naszej perspektywy ich w ogóle nie widać. Możecie skorzystać z beach barów, ale za wstęp trzeba zapłacić minimum kilkaset złotych. To właśnie w Zona Hotelera znajdują się wszystkie insta spoty (ustawione wzdłuż jednej ulicy).
  2. Tulum Pueblo – dzielnica Tulum, która zachowała swój lokalny charakter. Ceny są tu zdecydowanie niższe niż w Zona Hotelera, więc jeśli podróżujecie budżetowo to warto rozważyć nocleg właśnie w tej części miasta. W Pueblo znajdziecie także bardzo duży wybór knajpek z lokalną kuchnią.
  3. Strefa archeologiczna – jest pięknie położona, na kilkunastometrowym klifie, na brzegu Morza Karaibskiego. Jeśli planujecie zatrzymać się w Tulum dosłownie na chwilę, to z całego serca polecam odwiedzić właśnie te ruiny Majów.

Jak dojechać do Tulum?

Najwygodniejszym rozwiązaniem aby dostać się do Tulum są autobusy przewoźnika ADO. Kursują wzdłuż całego wybrzeża, niezależnie czy przyjeżdżacie tutaj z Cancun, Playa del Carmen czy innego kurortu. Więcej na temat komunikacji miejskiej w Meksyku pisałam tutaj.

Kiedy odwiedzić Tulum?

W teorii nie ma złego terminu na wizytę w Tulum. Najwięcej turystów wpada tu między listopadem a kwietniem. Wtedy Jukatan oferuje najbardziej stabilną pogodę, z wysokimi temperaturami i niemal zerową ilością opadów. Dużo spokojniej jest tam natomiast we wrześniu i październiku

Gdzie spać w Tulum?

Zdecydowaliśmy się na nocleg w części Aldea Zama zlokalizowanej między Zona Hotelera a Pueblo. To nowo powstała dzielnica w Tulum (i to dosłownie, bo nasz hotel otworzył się dopiero dwa miesiące przed naszym przyjazdem), która cały czas się rozbudowuje. Powstają tu nowe hotele i bloki mieszkalne. Ceny są jeszcze przystępne, ale jestem przekonana, że to kwestia czasu. Wydaje mi się, że za kolejne kilka lat zrobi się z tego druga Zona Hotelera lub obie te części połączą się w jedną całość.

Co do samego hotelu wybraliśmy obiekt Kuukum Tulum Hotel. Nie wiem jak to się stało, ale dostaliśmy darmowy upgrade do apartamentu typu penthouse, który spokojnie pomieściłby kilka osób więcej. Całość w klimacie boho. Hotel oferuje również basen na dachu i strefę SPA. Lokalizacja jest bardzo wygodna dla osób podróżujących autem, nie polecam jeśli nie macie swojego środka transportu. Cena za noc to koszt ok. 462 zł i uważam, że relacja jakości do ceny naprawdę jest dobra.

Co robić w Tulum?

Wbrew pozorom, poza insta spotami w Tulum (i okolicy) jest mnóstwo ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Zatem co robić w Tulum?

Zwiedzaj Tulum na rowerze

Rowery można wypożyczyć w hotelach, ale i prywatnych wypożyczalniach. My wypożyczyliśmy rowery w Pueblo w cenie 100 MXN (ok. 20 zł) za cały dzień. Pomiędzy Pueblo a Zona Hotelera znajduje się ścieżka rowerowa. W pewnym momencie się kończy i trzeba już jechać ulicą, ale auta w strefie hotelowej jeżdżą bardzo wolno a poza tym jest tyle rowerzystów, że można się czuć bezpiecznie. Rowerem można dojechać w wiele miejsc i bardzo polecam ten środek transportu.

Odwiedź ruiny Majów

Bez wątpienia ruiny miasta Majów w Tulum są jednymi z piękniejszych nie tylko w Meksyku, ale i na świecie. Głównie dlatego, że położone są nad brzegiem morza, na klifie, wśród smukłych palm, z którego rozpościera się widok na Morze Karaibskie. 

“Zama” to pierwsza nazwa tego miejsca, a oznaczała świt, brzask bądź poranek i adekwatnie pasowała do lokalizacji. Nazwę jaką się dzisiaj posługujemy, “Tulum” nadana została przez Hiszpanów. Tłumaczona jest jako mur. Hiszpanie byli pod wielkim wrażeniem, kiedy ujrzeli to miasto obwarowane murem, który chronił piękne budynki pomalowane w kolorach: czerwonym, żółtym, niebieskim, zielonym, a na szczycie wieży strażniczej płonął uroczysty ogień. 

Na terenie utworzonego tu parku archeologicznego podziwiać można sporo naprawdę nieźle zachowanych budowli. Do najważniejszych należy El Castillo (zamek; najwyższy budynek pełniący funkcję centrum religijnego i obrzędowego), Templo del Dios Descendente (Świątynia Zstępującego Boga) czy Templo del Dios del Viento (Świątynia Boga Wiatru, wznosząca się bliżej morza).

Ruiny można zwiedzać samemu lub można też wynająć przewodnika. Bilet wstępu do ruin w Tulum kosztuje 85 MXN. Warto być na miejscu wcześnie z rana lub przed zamknięciem – wówczas unikniecie tłumów turystów i zorganizowanych wycieczek.

Zrób sobie zdjęcie przy rzeźbie Ven de la Luz

Rzeźba Ven a La Luz to jeden z symboli Tulum. Znajdziecie ją na setkach, jeśli nie tysiącach instagramowych relacji. Autorem tego dzieła jest światowej sławy rzeźbiarz David Popper, który znany jest ze swoich wyjątkowych projektów, niemal w całości wykonanych z naturalnych materiałów. Rzeźba Ven a La Luz to blisko 10-metrowe popiersie kobiety, która otwiera przed przybyłymi swoje wnętrze i zachęcającym gestem zaprasza ich do środka. Klatka piersiowa jest jednocześnie łukiem, który wypełnia bujna roślinność. Rzeźba nawiązuje do kruchej i jednocześnie nieuniknionej harmonii życia człowieka z naturą.  

Konstrukcja przez długi czas stanowiła wejście do smoothie baru Raw Love i hotelu Ahau Tulum, jednak duże zainteresowanie natchnęło właścicieli do zmiany. Tak więc instalacja została przeniesiona do uroczego parku na tyłach hotelu razem z innymi rzeźbami wartymi zobaczenia. Wcześniej była darmowa, jednak duże zainteresowanie spowodowało, że teraz jest płatna – koszt to 3 USD. 

Odwiedź muzeum Sfer Ik

Wnętrze muzeum jest wykonane tylko z trzech lokalnie występujących materiałów: drewna, winorośli (która jest pnączem) i cementu, przyjmującego zakrzywioną i nieco obłą formę. Można powiedzieć, że muzeum stanowi połączenie sztuki współczesnej z żywą przyrodą. Jako ciekawostkę dodam, że zwiedzać muzeum można tylko boso: po to, aby otaczającą naturę chłonąć całym sobą. Bilet wstępu kosztuje 200 MXN.

Przespaceruj się Art Walk w Holistice

To wnętrze hotelu Holistika, które oferuje ścieżkę spacerową wśród różnych fotogenicznych instalacji. Wstęp jest zupełnie darmowy.

Spędź czas w Tulum Pueblo

Dzielnica Tulum, która zachowała swój lokalny charakter. Ceny są tu zdecydowanie niższe niż w Zona Hotelera, więc jeśli podróżujecie budżetowo to warto rozważyć nocleg właśnie w tej części miasta. W Pueblo znajdziecie także bardzo duży wybór knajpek z lokalną kuchnią. Zobaczcie jaki fajny klimat tam panuje:

Wykąp się w pobliskich cenotach

Cenoty na Jukatanie tworzą całe systemy jaskiń, studni i tuneli wypełnionych podziemnymi jeziorami i rzekami. Szacuje się, że łączna długość wszystkich podziemnych kanałów przekracza 500 km. Najpopularniejsze cenoty w obrzeżach Tulum to: cenote Calavera i Gran Cenote. Więcej o cenotach pisałam tutaj.

Wybierz się na całodzienną wycieczkę do Rezerwatu Biosfery Sian Ka’an

Rezerwat Biosfery Sian Ka’an to położony na południe od Tulum obszar o powierzchni ponad pół miliona hektarów porośnięty nizinną dżunglą, lasami namorzynowymi i sawannami. W 1987 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO z uwagi za unikalną różnorodność biologiczną oraz historyczną. Nazwa Sian Ka’an w języku majów oznacza  “miejsce, gdzie narodziło się niebo” lub “dar z nieba”. Więcej na temat wycieczki do rezerwatu pisałam tutaj.

Odpocznij w Lagunie Kaan Luum

Laguna Kaan Luum jest wyjątkowa, ponieważ wewnątrz niej znajduje się głęboka na 80 metrów cenota. Wpłynięcie do cenoty jest dostępne jedynie dla doświadczonych nurków lub wycieczek naukowych. Kaan Luum to idealne miejsce dla droniarzy – z lotu ptaka wygląda obłędnie. Na terenie laguny znajduje się niewielka wieża widokowa, z której dokładnie zobaczycie granatową cenotę (nawet jeśli nie macie drona) oraz liczne hamaki i huśtawki zanurzone w wodzie. Miejsce znajduje się na obrzeżach Tulum i otoczone jest rajską dżunglą. Woda mieni się różnymi odcieniami błękitu i zieleni. Więcej na temat Kaan Luum znajdziesz tutaj.

Plaże w Tulum

Kilkukilometrowa plaża, która ciągnie się w Zona Hotelera jest prywatna i bezpłatny dostęp do niej mają jedynie goście hotelowi. Osoby spoza hoteli także mogą korzystać z tej plaży, ale jedyne za pośrednictwem beach clubów (uiszczając wcześniej stosowną opłatę).

Jednak nie wszystko stracone 🙂 Zaraz obok ruin Majów znajdują się dwie plaże: Paraiso i Pescadores. Warto połączyć zwiedzanie z wypoczynkiem na jednej z nich. Wstęp na plaże jest darmowy, ale wypożyczenie leżaków i parasoli extra płatne.

Gdzie jeść w Tulum?

Na sam koniec najlepsze, czyli jedzenie 🙂 W Tulum można spędzić miesiąc a to i tak jesteście w stanie odwiedzić wszystkich restauracji. Jest ich naprawdę dużo. Warto też spróbować tak zwanego street foodu i zakochać się w meksykańskim jedzeniu.

Oto moje dwie polecajki:

Burrito Amor (Tulum Pueblo)

jak burrito to tylko w Burrito Amor! Tak nam zasmakowało, że w Valladolid także stołowaliśmy się w tej knajpce. Serio to najlepsze burrito jakie jadłam – w szczególności polecam te z krewetkami.

Matcha Mama (Zona Hotelera)

tego miejsca chyba nie muszę Wam przedstawiać. Matcha Mama to przepyszne bowle i koktajle. Idealne miejsce na chwilę przerwy podczas zwiedzania Tulum.

Tulum – czy warto?

Bez wątpienia będąc w tej części Meksyku warto choć na chwilę zatrzymać się w Tulum. Zapamiętam to miejsce jako bardzo różnorodne i kontrastowe, ale jadąc tu wiedziałam doskonale czego się spodziewać i jak jest naprawdę. Rozumiem osoby, które się zawiodły, bo myślę, że gdybym tylko sugerowała się tym co widać na Instagramie mogłabym mieć podobne odczucia. 

Uważam też, że Tulum niestety idzie w złą stronę i za kilka lat w końcu coś tam “pęknie”. Zrobiła się z tego bardzo ekskluzywna bańka, do której wstęp mają tylko nieliczni. To nie jest prawdziwy Meksyk. To sztuczny twór zrobiony pod turystów i ich portfele. 

Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 thought on “Tulum – miasto kontrastów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.