Cabo Girão – drugi co do wielkości klif w Europie

Jedną z najpopularniejszych atrakcji Madery jest klif Cabo Girão – drugi co do wielkości w Europie. Pierwszy znajduje się w Norwegii. Jest to niewątpliwie must see tej wyspy ze względu na zapierające dech w piersiach widoki oraz przeszkloną podłogę…

Cabo Girão wystaje z oceanu na wysokość 580m.n.p.m. Na szczycie klifu znajduje się punkt widokowy ze szklaną podłogą. Osoby mające lęk wysokości mogą czuć się trochę niekomfortowo i ze strachem patrzeć w dół. Pod stopami bowiem rozpościera się widok na urwisko i ocean. Jako że jestem fanką wysokości, dla mnie efekt psują kropki namalowane na platformie. Uważam, że gdyby było to czyste szkło robiłoby jeszcze lepsze wrażenie.

Wstęp jest bezpłatny, choć słyszałam już rok temu, że Portugalczycy planują pobierać opłatę w wysokości 1,5 euro za wejście na platformę. Byłam w tym roku i nadal wstęp nic nie kosztował, więc może skończyło się tylko na planach.

W związku z tym, że jest to popularna atrakcja oraz realizowana w programach wszystkich biur podróży spodziewaj się dużej ilości ludzi. Najlepiej wybrać się tam wcześnie rano lub na koniec dnia. Zresztą zobaczcie sami jaki piękny zachód słońca udało nam się uchwycić.

Wiem, że na Cabo Girão można przyjechać autobusem z Funchal lecz zdecydowanie lepszą opcją jest dojazd samochodem. Dlaczego? Otóż jak wyżej wspomniałam klif ma prawie 600m.n.p.m. Przez co nigdy nie wiesz jaka będzie pogoda na szczycie. Na dole, w miastach może świecić słońce, termometry mogą wskazywać ponad 20 stopni, a na górze okaże się, że pada lub chmury są na tyle nisko, że nie będzie nic widać.

Dla porównania pokażę Wam swoje zdjęcia z klifu z roku 2016 i 2017. Trzy lata temu będąc pierwszy raz na Maderze mogłam sobie jedynie wyobrazić to co znajduje się przede mną i pode mną. Wracając w to samo miejsce w 2017 roku w końcu zobaczyłam na własne oczy to co wcześniej na zdjęciach w internecie.

Dwa miesiące temu pojechaliśmy na Cabo Girão i już w połowie drogi na szczyt zaczęło lać. Czekaliśmy w samochodzie dobre 20 minut, ale nic nie zapowiadało rozpogodzenia. Postanowiliśmy zmienić plany i najpierw udać się na obiad do Camara de Lobos. Po niespełna dwóch godzinach wyszło piękne słońce, więc wróciliśmy na klif. Pomogła nam tutaj nasza mobilność i możliwość szybkiej zmiany planów. Pisałam o tym w plusach wynajmu samochodu. Gdyby nie to, zapewne przemoklibyśmy do suchej nitki a i widoki mieli podobne do tych z 2016 roku.

Tagged , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *