Lipton’s Seat z Haputale

Haputale położone jest w cejlońskich górach, na wysokości 1500 m.n.p.m, między bardziej znanymi Nuwara Eliya i Ella. Jest doskonałą bazą wypadową na zwiedzenie Równin Hortona, plantacji Liptona oraz wodospadu Diyaluma.

Region ten jest najbardziej zróżnicowany pod względem pogody na całym Cejlonie. Noce są zimne, często z ulewnymi deszczami, ranki spowite we mgle, a popołudnia słoneczne. Trudno było mi uwierzyć, że raptem 15km od Haputale jest prawie 40 stopni w cieniu, a my w tym samym czasie chodzimy w bluzie i kurtce.

Ponadto Haputale nie jest w ogóle popularne i mieliśmy wrażenie, że jesteśmy jedynymi turystami w okolicy. Niesamowici ludzie, pyszne jedzenie i o połowę niższe ceny niż w sąsiedniej Elli i Nuwara Eliya (za duży obiad z napojami dla dwóch osób płaciliśmy tyle co na południu wyspy za jeden sok ze świeżych owoców!). Bardzo polecam restaurację Olive View Point ze świetnym jedzeniem i jeszcze lepszym widokiem, który zapiera dech w piersiach.

Do Haputale dojechaliśmy słynną trasą kolejową z Kandy. Nie mieliśmy zarezerwowanego żadnego noclegu dlatego postanowiliśmy rozejrzeć się za czymś dopiero na miejscu. Długo nie musieliśmy szukać. Od razu na stacji podeszło do nas kilka osób proponując swój pokój. Jak się później okazało był to nasz najtańszy nocleg podczas całej podróży po Sri Lance.

Na miejscu byliśmy już po 11 rano i mimo zarwanej nocy i długiej podróży w pociągu nie odczuwaliśmy zmęczenia. Postanowiliśmy tego samego dnia pojechać jeszcze na najsłynniejsze plantacje herbaty – Lipton’s Seat.

Droga na Lipton’s Seat

Zaraz po znalezieniu noclegu załatwiliśmy sobie tuk-tuka z kierowcą na całe dwa dni. Nie chciało nam się bawić w szukanie autobusu i z wygody woleliśmy, aby po prostu zabrano nas bezpośrednio na miejsce, a potem odwieziono do pensjonatu. Tym bardziej, że nasz plan na najbliższe dni był napięty i nie chcieliśmy tracić zbyt wiele czasu na przemieszczanie się.

Wzgórza Lipton’s Seat położone są 2000 m.n.p.m. i w związku z tym pogoda w tym miejscu jest bardzo zróżnicowana i zmienia się jak w kalejdoskopie. W każdym przewodniku piszą, że najlepszy czas na zwiedzanie plantacji jest do godziny 10/11 rano. Później pojawiają się mgły, często z opadami deszczu.

Trochę się tego bałam, tym bardziej, że my wyruszyliśmy na Lipton’s Seat około 13, a w oddali widać było nachodzące, ciemne chmury. Droga z Haputale do plantacji zajęła nam pół godziny.

Filiżanka herbaty na szczycie imperium Sir Thomasa Liptona

Po dojechaniu na szczyt wszystkie widoki przysłoniła nam gęsta mgła. Chcąc przeczekać chwilowe (mam nadzieję) załamanie pogody udaliśmy się do małego sklepiku, w którym za 50rs (1zł) można napić się herbaty. Nie wiem czy to magia tego miejsca, czy chęć napicia się czegoś ciepłego, ale była to jedna z lepszych herbat jakie piłam.

Dodatkowo właściciel przyniósł nam tacę pełną ciepłych chlebków i innych przekąsek. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że od wczoraj nic nie jadłam, a ciepłe pieczywo było ucztą dla podniebienia. Każda sztuka kosztowała 50rs więc to od nas zależało jaki będzie końcowy rachunek. Zjedliśmy wszystko, a i tak zapłaciliśmy grosze. Do tej pory wspominamy smak i klimat tego miejsca.

Na samej górze znajduje się również pomnik Thomasa Liptona z krótką historią mówiącą o tym, że odwiedził on Sri Lankę w 1800r. i zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Wyspa zainspirowała go do bliższego poznania się z plantacjami herbaty. Pierwszą posiadłością jaką nabył była fabryka Dambatenne (do tej pory znajdująca się na Lipton’s Seat). Stworzył słynną markę herbaty i sprzedawał ją klientom indywidualnym. Był to dla wyspy przełomowy moment – otworzył jej drzwi na handel międzynarodowy, sprawił, że Cejlon przestał być tylko kropką na mapie świata, a mieszkańcy stali się dumni z miejsca, w którym żyją.

Po chwili wszystkie chmury odeszły w siną dal, wyszło słońce, a otaczająca nas zieleń przybrała jeszcze bardziej soczystego koloru. Całe to miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że Lipton’s Seat wraz z Sembuwatte Lake, o którym pisałam wcześniej to najpiękniejsze plantacje herbaty na Sri Lance.

Praca Tamilek

Schodząc z góry postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej pracy Tamilek. Są to drobne kobiety, które dziennie zbierają po 20kg (!) liści. Kobiety zrywają z każdego pędu dwa młode listki i pączek, a następnie wrzucają je do worka zawieszonego na swojej głowie. Wynagrodzenie za dzień pracy wynosi ok 15zł.

Następnie worki te trafiają do Fabryki Herbaty Dambatenne (my jej nie zwiedzaliśmy, bo byliśmy już w jednej w Kandy), gdzie przechodzą kolejne etapy produkcji.

Tamilki smarują swoje stopy specjalnym kremem, który ma odstraszać liczne pijawki znajdujące się w krzewach. Dla mnie niesamowite było to z jaką gracją się poruszały. Między krzakami  znajdują się  duże spady i wystające korzenie. Wystarczyła chwila i byłam cała w siniakach, a one z uśmiechem przemieszczały się z miejsca na miejsce.

Gdzie kupić herbatę?

We wszystkich fabrykach ceny są mocno wygórowane. Najtańsze herbaty znajdziecie w Haputale zaraz przy dworcu. Sklep nazywa się Tea Sales Centre. Znajdziecie tam wszystkie rodzaje herbat od czarnych, po zielone, białe czy smakowe. Wybierzcie te, które najbardziej odpowiadają Wam zapachowo. Ceny za opakowanie od 300 do 650rs (od 6,30zł do 13,65zł).

Polecam zakupić tradycyjną zieloną herbatę (ma zupełnie inny smak niż u nas) oraz herbaty firmy Basilur.

Informacje praktyczne:

  1. Wstęp na plantację kosztował 250rs, czyli 5,25zł (100rs za każdego z nas + 50rs opłata za kierowcę i tuk-tuka).
  2. Wynajęcie tuk-tuka z kierowcą na dwa pełne dni – 9000rs (188,96zł).
  3. Z Haputale odjeżdżają autobusy do Lipton’s Seat za przysłowiowe grosze, a tuk-tuka powinniście utargować za 600rs (12,60zł).
  4. Herbata i przekąski podawane na szczycie plantacji są płatne.
  5. Miej przy sobie zawsze coś cieplejszego – pogoda zmienia się co chwilę.
Tagged , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *