La Paz jest najwyżej położoną stolicą administracyjną świata, usytuowaną w głębokiej dolinie Andów na wysokości ponad 3600 m n.p.m. Można tu przejechać się kolejką linową nad miastem, spróbować lokalnej kuchni, zajrzeć na słynny targ czarownic, a kilka kilometrów dalej stanąć w księżycowej scenerii Valle de la Luna.
W tym wpisie pokażę Wam, co warto zobaczyć i zrobić w La Paz, jak najlepiej poczuć klimat miasta i dlaczego warto dać mu trochę czasu. Jeśli planujecie podróż do Boliwii, to bardzo możliwe, że właśnie tutaj rozpocznie się Wasza przygoda. Zachęcam również do zapoznania się z wpisem: Boliwia – informacje praktyczne.
Ciekawostki o La Paz
La Paz wyróżnia się niezwykłym położeniem. Leży na średniej wysokości 3 650 m n.p.m., co czyni ją najwyżej położoną stolicą świata, a w samym mieście jest aż kilometr (!) przewyższenia. Ze względu na dużą wysokość, zawartość tlenu w powietrzu jest znacznie niższa, co może być wyzwaniem dla odwiedzających. Jednak ma to swoje plusy – dzięki niskiemu stężeniu tlenu ewentualne pożary, które mogą się pojawić, gasną niemal tak szybko, jak wybuchają. To zjawisko sprawia, że La Paz jest miejscem o wyjątkowo niskim ryzyku pożarów.
Drugą ciekawostką jest fakt, że stadion Estadio Hernando Siles w La Paz ma tytuł najwyżej położonego stadionu piłkarskiego na świecie. Choć jest to powód do dumy dla miasta to w 2007 roku przyniósł międzynarodowe kontrowersje. FIFA na krótko zakazała rozgrywania oficjalnych meczów międzynarodowych na stadionach położonych powyżej 2500 metrów n.p.m. ze względu na obawy o zdrowie zawodników. Jednak po licznych protestach zrobiono specjalny wyjątek dla Estadio Hernando Siles. Pozwoliło to na kontynuowanie międzynarodowych rozgrywek w sercu La Paz.
Co warto zobaczyć w La Paz?
La Paz oferuje mnóstwo ciekawych miejsc. Poznajcie turystyczne (i te mniej turystyczne) atrakcje miasta oraz wybierzcie się ze mną na krótki spacer.
Plaza Murillo
To najważniejszy plac w La Paz i centrum życia politycznego kraju. Znajduje się tu Pałac Prezydencki (Palacio Quemado), siedziba boliwijskiego rządu, gmach Kongresu Narodowego, a także Katedra. Jednym z najbardziej intrygujących detali na Placu Murillo jest zegar umieszczony na fasadzie pobliskiego budynku rządowego (Palacio Legislativo). Na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie, ale szybko można zauważyć, że jego wskazówki poruszają się w przeciwnym kierunku niż jest to przyjęte.
Ten nietypowy zegar nazywa się Reloj del Sur (Zegar Południa) i został zaprojektowany jako symbol boliwijskiej tożsamości i niezależnego spojrzenia na świat. Odwrócony ruch wskazówek ma podkreślać perspektywę półkuli południowej oraz ideę, że czas i rzeczywistość mogą być postrzegane inaczej niż w Europie czy Ameryce Północnej.
Kolejki linowe (Mi Teleférico)
Mi Teleférico to jeden z najbardziej niezwykłych systemów transportu miejskiego na świecie i jednocześnie jedna z największych atrakcji La Paz. Powstał jako odpowiedź na ogromne problemy komunikacyjne miasta, wynikające z jego położenia w głębokiej kotlinie oraz dużych różnic wysokości między La Paz a sąsiednim El Alto. Dziś kolejki linowe są nie tylko praktycznym środkiem transportu, ale też wizytówką nowoczesnej Boliwii.
System składa się z wielu linii oznaczonych kolorami, które łączą kluczowe dzielnice miasta oraz El Alto. Każda linia oferuje inne perspektywy – jedne prowadzą nad gęstą zabudową, inne nad stromymi zboczami i wąskimi ulicami. Przejazd wagonikiem daje poczucie „unoszenia się” nad miastem i pozwala zrozumieć skalę oraz skomplikowaną topografię La Paz.
Mi Teleférico pełni przede wszystkim funkcję codziennego transportu dla mieszkańców. Tysiące osób korzystają z kolejek każdego dnia, aby dojechać do pracy, szkoły czy na targ. Kolejki są szybkie, stosunkowo tanie i odporne na korki, co czyni je jednym z najbardziej efektywnych systemów komunikacji w regionie. Dodatkowo są ekologiczne, ponieważ działają na energię elektryczną i zmniejszają ruch samochodowy w mieście.
Dla turystów przejazd kolejkami to jedna z najlepszych atrakcji widokowych w La Paz. Szczególnie polecam zrobić to o zachodzie słońca, gdy miasto mieni się światłami, a na horyzoncie wyraźnie rysują się ośnieżone szczyty Andów, w tym potężny Illimani.
Dzielnica El Alto i lokalny targ
El Alto, położone wyżej niż La Paz, to osobne miasto, ale razem z La Paz tworzy jedną aglomerację. Postrzegane jest nie tylko jako uboższe zaplecze stolicy, ale również jako miejsce autentyczne, surowe i bardzo lokalne, pozwalające lepiej zrozumieć codzienne życie mieszkańców regionu.
Wyróżnia się chaotyczną, ale niezwykle żywą atmosferą. Dominują tu szerokie ulice, niska zabudowa i intensywny ruch pieszy. El Alto jest znane z silnej tożsamości społecznej i politycznej. To właśnie stąd często wychodziły protesty i ruchy społeczne, które miały realny wpływ na historię kraju. Mieszkańcy El Alto są dumni ze swojego pochodzenia i tradycji, co widać w strojach, języku i codziennych zwyczajach.
Największą atrakcją El Alto są jego targi, uznawane za jedne z największych i najbardziej różnorodnych w Ameryce Południowej. Szczególnie imponujący jest targ odbywający się w określone dni tygodnia, kiedy całe dzielnice zamieniają się w gigantyczne centrum handlowe pod gołym niebem. Można tu kupić praktycznie wszystko: świeże owoce i warzywa, mięso, przyprawy, ubrania, elektronikę, części samochodowe, narzędzia, a także tradycyjne tekstylia i rękodzieło.</span>
Targ Czarownic (Mercado de las Brujas)
To jedno z najbardziej fascynujących i tajemniczych miejsc w La Paz, w którym do dziś żywe są przedhiszpańskie wierzenia rdzennych mieszkańców Andów. Położony w pobliżu centrum miasta, stanowi niezwykłe połączenie tradycji Ajmarów, elementów katolicyzmu oraz lokalnej magii ludowej.
Na straganach można znaleźć wszystko, co związane z andyjską duchowością i medycyną naturalną. Sprzedawane są tu suszone zioła, kory drzew, nasiona, proszki, olejki oraz amulety mające zapewnić zdrowie, miłość, pieniądze czy ochronę przed złymi duchami. Najbardziej charakterystycznym – i dla wielu turystów szokującym – widokiem są suszone płody lam. W tradycji Ajmarów zakopuje się je pod fundamentami nowego domu jako ofiarę dla Pachamamy, czyli Matki Ziemi, aby zapewnić pomyślność i bezpieczeństwo.</span>
Handel na targu prowadzą głównie cholitas – kobiety w tradycyjnych strojach, z wielowarstwowymi spódnicami, kolorowymi szalami i melonikami. Wiele z nich pełni rolę yatiri, czyli ludowych uzdrowicieli i wróżbitów. Oferują one rytuały oczyszczające, wróżby z liści koki oraz ceremonie mające przywrócić równowagę duchową i fizyczną.
Mercado de las Brujas to nie tylko atrakcja turystyczna, ale miejsce realnie funkcjonujące w codziennym życiu mieszkańców La Paz. Wielu Boliwijczyków przychodzi tu przed ważnymi wydarzeniami – ślubem, podróżą czy rozpoczęciem nowej pracy – aby poprosić o błogosławieństwo lub ochronę. Spacer po targu pozwala zrozumieć, jak silnie zakorzenione są andyjskie wierzenia w nowoczesnym mieście i jak naturalnie współistnieją z oficjalną religią i współczesnym stylem życia.</span>
Ulica z kolorowymi muralami
Znajduje się zaraz obok Targu Czarownic. Najbardziej charakterystycznym elementem ulicy są kolorowe parasolki zawieszone nad głowami przechodniów. Ściany okolicznych budynków pokrywają murale autorstwa lokalnych artystów. Przedstawiają one sceny z życia codziennego, postacie rdzennych mieszkańców, motywy andyjskie, a także komentarze społeczne i polityczne. Tutaj również znajduje się całe mnóstwo sklepów z pamiątkami oraz ciekawych knajpek i restauracji.
Więzienie San Pedro
Więzienie San Pedro to jedno z najbardziej niezwykłych i owianych legendą miejsc w La Paz. Położone niemal w samym centrum miasta, przez lata funkcjonowało nie tylko jako zakład karny, ale jako swoista zamknięta społeczność, rządząca się własnymi zasadami. Jego charakter sprawił, że San Pedro stało się znane daleko poza granicami Boliwii.
Przez długi czas więzienie działało na zasadzie samorządności osadzonych. Państwo zapewniało jedynie mury i podstawową ochronę, natomiast życie wewnątrz organizowali sami więźniowie. Cele nie były przydzielane – należało je… kupić lub wynająć. W zależności od zasobności portfela można było mieszkać w skromnym pomieszczeniu albo w „apartamencie” z telewizorem, kuchnią czy nawet dostępem do internetu.</span>
San Pedro przypominało małe miasteczko. Na jego terenie działały sklepy, bary, warsztaty, a nawet fryzjerzy. Niektórzy więźniowie prowadzili restauracje, do których jeszcze kilkanaście lat temu mogli przychodzić także turyści z zewnątrz. W więzieniu mieszkały również rodziny osadzonych, w tym dzieci, które chodziły tam do prowizorycznych szkół.
Miejsce to stało się sławne na całym świecie po publikacji książki „Marching Powder” autorstwa Rusty’ego Younga, opisującej życie wewnątrz San Pedro z perspektywy jednego z więźniów. Książka ujawniła skalę korupcji, nierówności i paradoksów tego systemu, ale także silne więzi społeczne, jakie powstawały w obrębie murów.
Obecnie władze znacząco ograniczyły dostęp do więzienia, a zwiedzanie jego wnętrza nie jest już możliwe. Policja mocno kontroluje okolicę, a robienie zdjęć z zewnątrz jest surowo zabronione.
Punkt widokowy Killi Killi
Znajduje się na wzgórzu w pobliżu centrum miasta i oferuje rozległy widok na całą kotlinę, w której rozciąga się zabudowa stolicy Boliwii.</strong> Stąd doskonale widać, jak miasto „spływa” po stromych zboczach, tworząc gęstą mozaikę domów, ulic i placów. Ze względu na ogromne różnice wysokości, my dotarłyśmy tutaj Uberem. W przeszłości całe wzgórze pełniło funkcję punktu obserwacyjnego, a dziś jest popularnym miejscem spacerów zarówno wśród turystów, jak i mieszkańców. Na szczycie znajduje się niewielki park z alejkami, ławkami oraz tablicami informacyjnymi.
Ulica Jaén
To jedna z najlepiej zachowanych ulic kolonialnych, która zachowała charakterystyczny układ i styl z czasów hiszpańskiej kolonizacji. Znajdziecie tu wąskie brukowane alejki, kolorowe fasady i galerie sztuki. Ponadto jest tu pełno małych muzeów m.in.: Muzeum Złota, Muzeum Instrumentów Andyjskich czy Muzeum Etnografii i Folkloru.
Wrestling Cholitas
Jest to dosyć nietypowa atrakcja, łącząca sport, teatr i kulturę andyjską. Cholitas to kobiety pochodzące głównie z ludności Ajmarów, które walczą w ringu ubrane w tradycyjne stroje. Widowiska odbywają się w halach sportowych (głównie w El Alto) i przyciągają zarówno miejscowych, jak i turystów, chcących zobaczyć to niezwykłe połączenie kultury i rozrywki.</span>
Początki wrestlingu cholitas sięgają lat 80., kiedy inicjatywy lokalnych promotorów sportu miały przyciągnąć widzów i dać kobietom szansę na dodatkowy zarobek. Z czasem cholitas stały się symbolem siły, odwagi i niezależności kobiet rdzennych, które często w życiu codziennym muszą zmagać się z wyzwaniami społecznymi i ekonomicznymi. Walki są widowiskowe i dynamiczne, a jednocześnie pełne humoru i teatralnych elementów.
My finalnie nie poszłyśmy, choć do samego końca zastanawiałyśmy się co robić. Jeśli macie wolne popołudnie w La Paz to mimo wszystko myślę, że warto tego doświadczyć 🙂
Źródło: https://www.worldnomads.com/stories/discovery/the-resilient-fighting-cholitas
Dolina Księżycowa – Valle de la Luna
To jedno z najbardziej surrealistycznych miejsc, położone zaledwie kilka kilometrów od centrum La Paz. Dolina powstała w wyniku erozji gliniastych wzgórz i piaskowych formacji skalnych, które przez tysiące lat nabrały fantastycznych kształtów: wież, kolumn, wąwozów i ostrych grzbietów. Kolory gliny zmieniają się w zależności od pory dnia i kąta padania słońca. Wygląda to jak scenografia z filmu science-fiction. Tutaj również nie dotarłam, bo byłam w bardzo podobnym miejscu na południu Boliwii, ale wrzucam informacyjnie. Więcej o miejscu, które ja odwiedziłam wkrótce.
Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Valle_de_la_Luna,_La_Paz.jpg
Gdzie zjeść w La Paz?
La Paz oferuje mnóstwo knajp i restauracji. Ja osobiście przetestowałam te:
Pizzeria Bella Ciao
Dla miłośników włoskiej kuchni. Restauracja serwuje pyszne, chrupiące pizze z bogatym wyborem składników. Lokal jest przyjazny i klimatyczny, a porcje solidne – idealne na obiad lub kolację po długim dniu zwiedzania. Miejsce cieszy się dobrą opinią, a my spędziłyśmy tu dobrą godzinę rozmawiając z właścicielem łamanym hiszpańskim o życiu w Ameryce Południowej i naszych polskich zwyczajach :)</span>
Oliva Restaurant
Restauracja oferuje sałatki, pasty, ryby i dania mięsne, a wszystko w eleganckim, nowoczesnym wnętrzu. Oliva jest szczególnie polecana tym, którzy chcą odpocząć od intensywnych smaków lokalnej kuchni i spróbować czegoś lekkiego, świeżego i wyrafinowanego.
Cafe del Mundo
To połączenie kawiarni i restauracji, idealne na śniadanie, lunch lub lekką kolację. Serwuje dania zarówno boliwijskie, jak i międzynarodowe. Można tu spróbować świeżych soków, kawy, lekkich sałatek, a także tradycyjnych potraw w nowoczesnym wydaniu. To właśnie tutaj piłam najlepszą (i jedyną, która mi smakowała) kokosową matchę.
Bolivian Popular Food
Dla tych, którzy chcą spróbować autentycznej boliwijskiej kuchni w przystępnej cenie. Koniecznie przyjdzcie przed otwarciem, bo kolejka osób ustawia się już pół godziny przed. Misją restauracji jest ulepszenie boliwijskiej gastronomii oraz zwiększenie jej docenienia i rozpoznawalności na całym świecie. Menu zmienia się co tydzień a co wyboru jest: przystawka, danie główne, deser oraz napój. Za całość zapłaciłam mniej więcej 50 zł.
Gdzie spać w La Paz?
Świetnym wyborem okazał się Hotel Diamante Azul, położony tuż obok kolorowej ulicy oraz słynnego Targu Czarownic, o których pisałam wyżej. Hotel oferuje komfortowe pokoje w przystępnej cenie – 11 USD za noc za osobę, co przy lokalnych standardach jest bardzo atrakcyjną ofertą. W cenę wliczone jest także śniadanie.













































